Uff no to czas opowiedzieć co działo się od czasu ostatniego wpisu.
Od ostatniej poważnej awantury z mamą prawie nie rozmawiamy (czyli od jakiegoś miesiąca). Wyjątek stanowią te sytuacje, w których moja mama potrzebuje sobie na kogoś pokrzyczeć. Kłótnie o to, że masło powinno leżeć na drugiej a nie na trzeciej półce w lodówce to standard.
Równo tydzień temu dowiedziałam się, że moja mama założyła sprawę na policji przeciwko mojemu tacie o znęcanie się nad nią (padłam ze śmiechu jak to zobaczyłam, bo to zwyczajne kłamstwo).
Koniec końców w dzień swoich 17 urodzin (nie ma to jak mieć spieprzone urodziny) stawiłam się na komisariacie w roli świadka i postanowiłam zeznawać. Skoro dostałam taką możliwość to czemu nie wykorzystać sytuacji i nie powiedzieć o co tak naprawdę chodzi w tym wszystkim?
Opisałam jak wygląda sytuacja w domu oraz, że to oskarżenie to tylko zemsta na moim tacie, który trzyma moją stronę i broni mnie przed mamą, kiedy ta próbuje znowu się na mnie rzucić.
Po tym wszystkim mama chyba zrozumiała, że postąpiła głupio i bezmyślnie dając mi sposobność do zeznań. Myślę, że nie przemyślała tego, że mogę o wszystkim powiedzieć policji. Nagle zrobiła się jakoś tak dziwnie miła dla mnie i milcząca...
Co myślicie o zmianie zachowania? Wystraszyła się? Bo ja już sama nie wiem co o tym myśleć :/
Hmm... Może chciała cię udobruchać, by następnie ubłagać cię byś zmieniła zeznania, że to niby twój tata cię zastraszył i kazał ci to powiedzieć.
OdpowiedzUsuńHmmm... Zastanawiałam się nad tym, ale ona zbyt dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że mam świadków, którzy potwierdzą moje zeznania
Usuń